Smutna komedia, czyli "Porady na zdrady"
Dzisiaj zamierzałam pisać o czymś zgoła innym, ale poczucie obywatelskiego obowiązku zmusza mnie, aby zamieścić kilka słów na temat filmu "Porady na zdrady" w reżyserii Ryszarda Zatorskiego. Oczywiście w ramach ostrzeżenia, abyście nie marnowali swojego czasu. Satyra na komedię romantyczną sponsorowana przez producenta samochodów Opel z domieszką Berlinek - tak można podsumować ów film. Jeżeli podejdziemy do oglądania z przekonaniem, iż jest to właśnie satyra, wówczas możemy świadomie zmarnować czas. Wątpię jednak, aby takie było zamierzenie twórców. Polskie komedie romantyczne to temat rzeka dla krytyków. Ja do nich zwykle nie należę, niektóre tego typu utwory, na przykład "Listy do M", "Planeta singli" czy "Zróbmy sobie wnuka" bardzo lubię. Nawet "Lejdis" obejrzałam z pewnym zaciekawieniem. Przecież z definicji komedia taka ma być lekka, przyjemna, ładna i śmieszna. Niektóre filmy ogląda się z dużym niesmakiem i tak właśn...