Posty

Wyświetlam posty z etykietą Życiowe historie

Zaleta przedłużającego się remontu

Obraz
Remont starego domu to temat, o którym mówić można długo, bo i sam proces długo trwa. Zjada mnie w tym momencie niecierpliwość, ale staram się doszukać pewnych plusów. Rzecz jasna, remontując, możemy sporo kwestii dostosować do swoich potrzeb - to jest fajne. Zdobywamy też niewyobrażalne ilości wiedzy z dziedziny budowlanki, o których wcześniej nam się nawet nie śniło. W ostatnim czasie zauważyłam jednak jeszcze jedną, mniej oczywistą zaletę przedłużającego się niemiłosiernie remontu. Jest to duża ilość czasu na wybranie odpowiednich mebli i zaplanowanie niemal wszystkich szczegółów wystroju :)  Jestem w związku z powyższym zwolennikiem teorii, żeby nie kupować wszystkich mebli i dodatków naraz, ale aby rozłożyć sobie to trochę w czasie. Czyli, zanim mam zrobione instalacje, okna i wylewki, zaczynam się już rozglądać za odpowiednim stołem, sofą czy fotelami. Nie wspomnę już o plakatach do salonu i sypialni, albo takich pierdołach, jak ramki na zdjęcia. Mam na to, się rozu...

Dom bliżej lasu

Tak, to już! Dom bliżej lasu jest mój. Oczywiście nie tak bardzo dosłownie, bo o kwestii kredytu pisałam już ostatnim razem. Jestem jednak optymistką, kredyt kiedyś spłacę, maks. za 30 lat. Nie zmienia to skali mojej radości. Typowo po polsku, nie tak jak elastyczni Niemcy czy mobilni Amerykanie, chciałam mieć swój kawałek ziemi - gleby, a wniej pędraków, mrówek i upierdliwych, zjadających moje roślinki ślimaków. My w PL nie jesteśmy przyzywczajeni, aby zbyt często zmieniać miejsce zamieszkania, sam rynek mieszkaniowy nie pozwala nam też za bardzo na wynajem (o tym pisałam już tutaj, podczas mojego epizodu z najmem:  "Cztery kąty a tyle wyzwań" ), dość mocno przywiązujemy się do idei posiadania własnych czterech kątów. Nie jestem w tym wypadku wyjątkiem. Okres oczekiwania na klucze do mojego "domu bliżej lasu" niemiłosiernie się dłużył. Po tajniacku sobie koło niego przejeżdżałam, ciesząc się, że była właścicielka ma słaby wzrok i nie widzi, że tam bywam. ...

Jak załatwić kredyt?

Kilka spostrzeżeń na temat procesu pozyskiwania kredytu na zakup nieruchomości, całkowicie subiektywnie, na podstawie własnych doświadczeń. Jestem pewna, że w wielu przypadkach idzie to szybciej i łatwiej, ale u mnie było na pewno niezwykle ciekawie: 1) Idziesz do pierwszego lepszego banku - nikt nie ma czasu, obiecują oddzwonić. Nie oddzwaniają. 2) Robisz research internetowy. Pół nocy zarwane. W końcu wybierasz 3 lub 4 banki z listy tych, które są najkorzystniejsze według najnowszego rankingu. 3) Telefonicznie umawiasz się na spotkania. 4) Podczas spotkania dowiadujesz się, jakie ilości dokumentów należy przygotować i dlaczego istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie otrzymasz kredytu. 5) W pracy wysyłasz do HR-ów zapotrzebowanie na zaświadczenie o zarobkach, najlepiej do dwóch banków. Na następny dzień przypominasz sobie, że miał być jeszcze trzeci bank, wysyłasz prośbę o kolejne zaświadczenie. Przy czwartym banku trafiasz na czarną listę pań z HR-ów. 6) Pobierasz wykaz ...

Drzemka pod stołem

Podróże to super sprawa. Rozrywka, nowe doświadczenia, szersze horyzonty a i nauka planowania, logistyki, tolerancji. Jednak koszty podróży bywaj ą spore, wszak w wielu europejskich krajach płacimy w euro, co w przeliczeniu na nasz ą rodzim ą walutę nie wypada zbyt korzystnie. Z przyczyn zarówno ekonomicznych, jak i z czystej ciekawości, zajrzałam więc na portal Couchsurfing . Moje wrażenia odnośnie przygody z couchsurfingiem, chociaż nie s ą jednoznacznie pozytywne, to na pewno brzmi ą "jest co wspominać" . Idea couchsurfingu polega, w dosłownym tłumaczeniu, na darmowych noclegach u kogoś na kanapie.   W kilku krokach sprawa wygl ą da nastepuj ą co: 1) Tworzymy swój profil na portalu Couchsurfing 2) Uzupełniamy profil, najlepiej dodać sporo szczegółów, aby inni użytkownicy mogli się o nas dowiedzieć jak najwięcej. Do dyspozycji mamy pola przeznaczone do opisu naszego hobby, filozofii życiowej, przygód, odbytych podróży, miejsca, które oferujemy potencj...

Walka o mięso, czyli pół roku do wesela

Przygotowania do ślubu jako zajęcie wszechogarniające - mogłabym na ten temat napisać całą ksiażkę. Lepsza będzie jednak krótka charakterystyka stanu aktualnego. Sala zaklepana na samym początku, data i godzina w kościele także. Nauki przedmałżeńskie za nami, fotograf, DJ, zaproszenia są (ale to tematy długie i szerokie). Teraz jest walka o mięso. Za nami degustacja potraw weselnych w naszej wybranej restauracji. Co do standardu obsługi i potraw jestem akurat spokojna - sprawdzone wielokrotnie, na naprawdę dobrym poziomie, a po skosztowaniu nie mam już żadnych obiekcji. Ja nie mam, ale są osoby, które mają i postanowiły wprowadzić zmiany. Zmiany, na które rzekomo mam się zdecydować. Zmiany, na które osoba uparta jak osioł, czyli ja, ma się zdecydować. Czy każda Panna Młoda jest uparta jak osioł? Mam mgliste przeczucia, że tak. Wspomniane obiekcje dotyczą ilości posiłków i rodzajów podawanych mięs. Do faszorawengo szpinakiem i gorgonzolą indyka oraz rolady wołowej mamy de...

Wiosna i pączkujące pomysły

Obraz
Pierwsze słowa są najtrudniejsze. Zawsze i bez wyjątku. W głowie kotłują się myśli, które szukają ujścia. Kiełkują tak szybko, jak aktualnie wszelka zielenina, która otrzymała dawkę wiosennego słońca i deszczu. Jeszcze chwila i zaczną mi parować uszami. Chciałabym napisać wszystko i to od razu, a tu się nie da. Nie ma lekko, muszę rozłożyć kawałki siebie na części pierwsze i zaaplikować w przyswajalnych porcjach. Czyli plan już mam. Przesyłam ciepłe, wiosenne uściski!